niedziela, 4 grudnia 2011

Birth of a demon, end of silence.

Przetarłem oczy , i ze zmartwieniem patrzyłem ile uciekło czasu. Walić szkołę. Dla całkowitej pewności spokoju wyłączyłem telefon znów zaczytując się w książce , która coraz bardziej mnie przerażała. Lęk.. przed własną głupotą. Tak on był gorszy.. ogarnąłem kątem oka inne książki Kotomi , tytuły wskazywały na to że nie czytała nic poza tytułami o magii i tym podobnymi. Z wielkim westchnieniem stwierdziłem że skończyłem sielankę życia i planowałem już w jakiej kolejności je przeczytam. Zapowiadało się ciężko , ale dobrze wiem że skończył się czas. Czas jaki miałem do zmarnowania na ludzkim padole.




-Yuki.. yuki.. ej ! - syknąłem szeptem , wsłuchując się w ciszę szpitala. W końcu zwróciła ku mnie pytający wzrok , widać była nieźle zaczytana. Hymm.. co my włąściwie robiliśmy ?.. To może od początku..
Zakradliśmy się ukradkiem do gabinetu dyrktora szpitala który całą noc siedział na zmianie i rano zwinoł się do domu. To śmieszne małe pomieszczenie bez okien to 3/4 szafkek i wielkie biurko na którym roiło się od dokumentów. Yuki niepewnie podeszła do mnie jakby się zastanawiając czy na pewno skończyła , a ja nasłuchiwałem kroków za drzwiami. - Nic konkretnego , chyba udamy się do kostnicy , podobno jest pod szpitalem. - przewróciłem oczami i otworzyłem drzwi po czym szybko czmychnęliśmy jakby nigdy nic na korytarz. - Wiesz co ci powiem ?.. Trzeba było zrobić to od razu a nie się kurwa wciskać do tego gabinetu.. oszczędność czasu , znasz takie słowo ?- wyszliśmy ze szpitala , wzrokiem odprowadzały nas zaspane pielęgniarki z rannej zmiany. - W łóżku jakoś jakoś go nie znasz.. , nic tu po nas na razie ,w nocy pójdziemy na duł , co sądzisz o motelu ? - ziewnąłem i szedłem dalej myśląc co będzie jak w końcu spotkamy typa przez którego tyle tu wegetowaliśmy. - Myślę że to dobry pomysł ale chyba zasnął bym i chętnie na ławce w parku... jestem padnięty... - zaśmiała się i poszliśmy rozejrzeć się za jakimś hotelem bądź motelem, trzeba było się przespać przed nocą.




Ach.. mieliście takie uczucie że się budzicie ale wydaje wam się że to sen ? Tak właśnie teraz się czułam , każdy obraz wydawał się niewiarygodny .. zbyt zwykły i codzienny. Przez jakiś czas patrzyłam się tak przed siebie zahipnotyzowana w końcu doszły do mych uszu dźwięki. Wiatr.. ludzie , szczekające psy, samochody..koła rowerów jadące po ścieżce rowerowej , ich dzwonki. Zaraz potem poczułam zapach trawy i  spalin , palącej się gumy , hot dogów i suchego chleba , oraz czyiś perfum.
Podniosłam głowę z twardej ławki , byłam na obrzeżach parku niedaleko naszego osiedla.
Starałam się przez dłuższą chwilę ogarnąć myśli.. moje zmysły były wyraźnie wyostrzone , drażniło mnie słońce ...światło. Przy odrobinie skupienia wyczuwałam wyodrębniony zapach krwi.. wraz z dźwiękiem bicia serca,każdego człowieka w pobliżu, zwierzęcia.. i skupiłam się na swoim. Pukało mozolnie , dziwnie spokojnie. Nagle zerwałam się , szukając ran.. nic. Nie było ich , ani jednej. Choć moje ubrania były nadal w strzępach wisiał na mnie czarny płaszcz. Czarny płaszcz Baala. Powoli ruszyłam do domu.. nie myślałam , nie miałam siły, nie teraz..Szatanie dlaczego.. co dla mnie zaplanowałeś.. Szłam i szłam tuląc się do płaszcza od którego było czuć dziwne ciepło.

1 komentarz:

  1. Nom poprzedni był ciekawszy ale ten daje nadzieje na nadejście lepszego więc tym bardziej nie moge sie doczekać :3!

    OdpowiedzUsuń