piątek, 25 listopada 2011

Hello Baal. You are pretty fucked up guy ,but I like you.

Samotność, co za pokrętne słowo gdy masz od groma znajomych których masz dość. Dupa zemnie.. totalna dupa. Nic nie umiem , do niczego się nie nadaję.. A Yuki mimo to zawsze mi wmawia że mam czas.. czas na co? Czy mam jeszcze tyle czasu, by go marnować?.. Musiałem coś zmienić.Niedługo zauważą że się nie starzeje , i co dalej ..? Mag taki zemnie jak z koziej dupy trąba..Otworzyłem oczy i podniosłem się wyłączając telewizor. Noc..ranek ? co to w ogóle za pora ? Nie wiem, jebać system..Wgramoliłem się po schodach do ''naszego'' pokoju.Zerknąłem na jej połowę , była zawalona dziwnymi rzeczami, między nimi leżała książka..książka. Nie myśląc , wziąłem ją i zacząłem czytać.Też chciałem coś wiedzieć,coś móc zrobić.




Piekły mnie oczy.. i  nie tylko one. Czułam jak całe ciało piecze..szczypie.Spojrzałam oceniając moje rany , wściekłam się i do uszu doszedł cichy warkot wydobywany z mych ust. Tak mnie to zaciekawiło że omal zapomniałam że jestem przykuta łańcuchami do ściany , moje ubrania porwane , pokazywały głębokie rany cięte,bądź drapane..
Przygryzłam wargę znów przypominając sobie co to ból ,  jakby mi to uciekło z głowy że ten dyskomfort który czuje to ból.. Następnie poczułam zażenowanie , już może nie dla tego że widać było mi zranioną jedna pierś.. i coś jeszcze,ehkhem..  ale dlatego że dałam się doprowadzić do tego stanu , jak głupia musiałam być.. Pociągnęłam mocno ręką by sprawdzić czy jestem w stanie się wyrwać ale nic z tego , na pewno wzmocnili łańcuchy zaklęciem. Zjedzą , zgwałcą albo już tylko zabiją bo zgwałcili.. Cudnie , pięknie. Czemu nie rozpaczam ? Czemu tak mnie to obchodzi ale tego nie okazuje.. nic.Milczące uczucia. To takie dziwne..
- Witaj Pani - jak mogłam nie zauważyć że ktoś wszedł , pomieszczenie w którym byłam , było małe , pewnie jeden z pokoi gościnnych tawerny. - Jak się czujesz pysiaczku ? - widziałam demona , na bank.. a może nie ? Szumiło mi w uszach a oczy nadal piekły , czułam się taka zdekoncentrowana.. - Czym..kim.. ty jesteś ? - moje oczy błądziły sama nie wiem czemu , dostrzegłam odłamki po jakimś lustrze a w nim swe żałosne odbicie. Oczy.. nie wiem czy on , ale ja raczej byłam demonem. Rubin , cóż za piękny kolor.  - Szukałaś mnie , i dobrze i źle. Dobrze bo się tego dowiedziałem i cie ocaliłem. Źle , przez to o mal nie zginęłaś.. skarbie ty mój.. - podszedł do mnie i zaczął gładzić po policzku dłonią , potem podniósł do góry mój podbródek by spojrzeć mi w oczy , ale szarpnęłam się. - Baal. Powiem ci co jest źle. Nigdy nie chciałam na ciebie wpaść ! - plunęłam w jego stronę , zabijając go wzrokiem , ale oczywiście usunął się jednocześnie tak spokojnie i szybko. - Nie ładny masz charakterek ale to dobrze , to dzięki silnemu charakterkowi żyjesz. - Co mi jest ?.. co to za dziwne odczucia.. to nie są ludzkie odczucia.. , zawsze miałam mało wspólnego z ludźmi.. ale to.. to jest takie ...chore. Pragnę krwi.. zgrozy, ciemności.. krzyku.. sek.. - zamilkłam łapiąc się na słowie jakie chciałam powiedzieć. - Seksu pysiaczku ? Witam po demonicznej stronie życia. - zawstydziłam się.. litości..- Och masz ludzkie odruchy.. nie .. to już chyba tak zostanie , ale eksperyment zakończony powodzeniem. - zapisał coś w swoim notesie , swoim stalowym piórem i znów się przyglądał i przyglądał.. jego ślepia niemal mnie molestowały. - Przestań - warknęłam. - I wypuść mnie stąd !- instynktownie zaczęłam się szarpać , wiedząc że mi to nic nie da.. w końcu dałam sobie spokój .. westchnęłam i spuściłam głowę znów patrząc na me odbicie w kawałkach lustra. Chciałam płakać.. chciałam ale nie umiałam. - Spokojnie , wypuszczę cię. Nigdy nie chciałem cie więzić , sama i tak do mnie przyjdziesz . - wciąż przyglądał mi się co robiło się coraz bardziej krępujące. - Skąd wiesz ? - zaśmiał się , miał całkiem przyjemny śmiech... jedwabny głos.. - Bo ty też już to wiesz.. tylko jeszcze tego do siebie nie dopuszczasz.- podniosłam z wysiłkiem głowę i spojrzałam na niego , tak dopiero teraz mu się przyjrzałam. Miał granatowe włosy ,słowo ! Był średnio zbudowany..nie jakiś pakerny , i te oczy..jak oczy wampirów z legend. Skrobał coś znów w swoim notesie ze skupieniem , przypominał naukowca w czasie pracy a nie świra demona.. - Ja.. chce się ubrać..  - głos mi zadrżał , teraz zażenowanie już osiągnęło maximum mocy.
- Najpierw zagoimy twoje rany. - zamknął notes i schował go z piórem w kieszeni od środka płaszcza. Podszedł do mnie uśmiechając się ciepło.. dziwne to. - Pani pozwoli - pochylił się i zaczął mnie lizać po ręce , chciałam zaprotestować ale zamiast tego patrzyłam jak w miarę jego lizania.. rana się zabliźnia. Jak przez mgłę pamiętam jego ciepłe usta na mej szyi.. udach..




- Proszę cie powtórz bo czegoś nie rozumiem .. Kurwa no nie rozumiem. - dziwne spojrzenie ludzi wchodzących do szpitala. - No czego ? - zaciągnąłem się papierosem i znów zwróciłem oczy na mą kochaną. - Ciała nie naruszone ? A ty stawiasz na demona ? - Chciał dusz ! - Ludzkich ?! - ekipa pakująca się do karetki zaczęła się patrzeć jakbyśmy zabili im matki. Ściszyłem ton niemal do szeptu. - Cholera to nie ma sensu , o jakim demonie mówisz ? - westchnęła , w końcu próbowała mi to wytłumaczyć od 30 min, chyba miała dość. - Anioła śmierci - zadumałem się i paliłem dalej , patrząc na nieszczęsna karetkę która odjeżdżała z pod szpitalna. - Odbiło mu ? To proponujesz ? na ogół zabiera do 2 dusz z jednego miejsca na mies. , i to raczej musi mieć powód !  Ci ludzie nie konali. - powiedziałem to dobitnie i sykliwie a ona znów westchnęła. - Słuchaj mnie tłuku , ostatni raz mówię że jeden anioł śmierci przecież zaginął ! Nie meldował się od 2 tyg. Od tego czasu mniej więcej umierają tu dziwnie ludzie ! Jak ty mnie słuchasz.. - rzuciłem peta który sam zgasł. - A no teraz to ma sens.. - I wyciągnąłem kolejnego papierosa ,zapalając go , i rozmyślając.
Yuki zaś klneła cicho i też w końcu zapaliła rozmyślając zemną. Martwiłem się o Kotomi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz