Siedzieliśmy tak trochę aż Max w końcu zasnął , kładąc się przy kominku. Zastanawiałam się przez chwilę patrząc na jego spokojną teraz twarz. Ciekawa jestem czy jak się obudzi też będzie chciał za mną podążać..
Wstałam kierując się na górę , tam szybko się przebrałam i zmierzałam znów ku wyjściu. Oczywiście zabrałam w ręku płaszcz Baala , a na ramiona założyłam moją pelerynę. Gdzie szłam ? Dobre pytanie.. Puki jestem demonem szczeniaczkiem nie miałam czego szukać w tawernie , potrzebowałam więc innego źródła informacji gdzie znajdę Baala. Na myśl oczywiście przychodziło mi tylko jedno : czarodziej z antykwariatu. Kakashi opowiadał mi o nim , był znajomym Yuki , choć nie utrzymywali kontaktów z jasnych powodów. Czarodzieje zwani też Magami stali po stronie Lucyfera , brata i wroga Szatana za którym to stali czarnoksiężnicy i wiedzmy ,inaczej czarownice. Podział był prosty jeśli chodziło te grupy.. jednakże teraz widziałam w nim sojusznika , wiec nic dziwnego że to do niego chciałam się wybrać.. problem polegał na tym że do końca nie wiedziałam gdzie mieści się jego sklep..z książkami. Idąc tak znów osiedlem zastanawiałam się czy moje zaklęcie tropiące na coś się tu zda..
Do hotelu wszedłem z przerażeniem które kryłem za rozsądkiem ,przy recepcji rozlewała się na boki kałuża krwi..nie widać było tylko ciała , co jeszcze bardziej mnie martwiło.. Będąc w gotowości powoli szedłem do schodów by na paluszkach wspiąć się na pierwsze piętro. Drzwi do pokoi były pootwierane na oścież a w okół otaczała mnie głucha..martwa cisza. Już się w nią wczułem gdy usłyszałem paniczny krzyk z wyższego piętra , nie zastanawiając się ani chwili wbiegłem tam.. i zamarłem. Naprzeciw mnie na korytarzu stał demon , bez skrzydeł.. to nie był Anioł Śmierci tylko jeden z krwiożerczych demonów. Właśnie odgryzał jakieś kobiecie rękę gdy odwróciłem jego uwagę. Puścił więc ofiarę a ta jeszcze żywa łkała i starała się oddalić , bardziej czując to nisz widząc nadepnął jej ciężkim butem na gardło dusząc ją. Wytarł w końcu krew zaciekającą z jego brody i uśmiechnął się. - Gdzie jest Czarownica ? - spojrzał na ciało obok niego. - Twoja przyjaciółka jest jeszcze żywa , daj se spokój albo spotka ją to samo.. - już rzuciłem zaklęcie gdy on rozpłynął się szybkim ruchem w przestrzeni a mój atak walnął z impetem w koniec korytarza.. robiąc spore pęknięcie w ścianie. - Cholera! - miałem ochotę rozjebać wszystko do o koła ale co mi to da , wszędzie roznosił się rdzawy zapach krwi który jeszcze bardziej doprowadzał mnie do szaleństwa. Anioł albo miał wspólnika albo była to większa afera niż myśleliśmy tak czy siak musiałam stamtąd wyjść . Łapiąc głębokie wdechy już na zewnątrz , myślałem jak rano patrzyłem na nią śpiącą spokojnie. Paliłem i myślałem.. przecież na pewno mogłem coś zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz