Spojrzałam zmęczona na klamkę w drzwiach łapiąc głębszy oddech. Tak znów mogłam stać i stać i czekać na zbawienie które nie nadejdzie , ale znów się zapytam.. po co ?.. Weszłam do domku ogarniętego ciepłem. W kominku salonowym jarzyło się ciepło przyjaznego ognia. Max z pewnością usłyszał jak wchodziłam bo już słychać było jego kroki po górnym korytarzu i w końcu zobaczyłam go na schodach , stanął zaskoczony i wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem. - Co ty.. gdzieś ty była i co to za.. co ci.. - wyraźnie gubił się w tym co w ogóle chciał do mnie powiedzieć. Chciałam nie zwracając na niego większej uwagi usiąść i ogrzać się przy ogniu mimo iż było mi ciepło , jednak ciągnął mnie tam instynkt. Jednak zanim odwróciłam od niego wzrok zobaczyłam że trzyma książkę , dość dziwny widok wiec przeczytałam tytuł.. - Czemu czytasz moje książki ? - mój głos był zaskakująco spokojny i delikatny , jak lekka bryza nad wzburzonym morzem. - Bo.. bo ja.. się douczam. - stwierdził stanowczo nadal nie zapuszczając ze mnie zszokowanego spojrzenia. Ciekawe czy zdawał se sprawę z tego co się ze mną stało , choć jeśli przeczytał tamtą książkę.. , moje myśli targnęło jeszcze jedno , to że , moja drobna osoba musiała komicznie wyglądać w tym wielkim czarnym płaszczu. Gdy ja myślałam on zszedł na dół i powolutku stąpał w moim kierunku jakby się mnie wyraźnie bał , że się na niego rzucę jak głodna ,rozwścieczona bestia. - Weźmiesz ? - zsunęłam lekko płaszcz z ramion a on podszedł i go zemnie zdjął , stał potem otępiały aż poszedł go gdzieś odłożyć i nałożył na jego miejsce na mnie , ciepły koc Nie wiem gdzie ale gdzieś pozbył się też mojej książki , ale nie ważne teraz musiałam podejść do ognia , i podeszłam. Usiadłam przed nim wpatrując się jak zahipnotyzowana , działał na mnie naprawdę kojąco i mimo iż byłam za blisko nie czułam przesadnego gorąca. Max zdezorientowany cała tą sytuacją , usiadł w końcu obok mnie , ale oczywiście dalej od kominka. - Poo..owiedz mi , czy jesteś prawdziwym demonem ? - widać było że był teraz zdenerwowany i niepewny. - Raczej tak , ale to nie ja tu jestem specem tylko Baal. - moje myśli były gdzieś daleko mimo iż wiedziałam gdzie jestem , że czułam ciepło tego ognia , tu i teraz. - To jego płaszcz ? Widziałaś się z nim ? Wiesz że to zdrajca ? Ej.. Kotomi , to wróg Szatana , wiesz co ci za to grozi ?. - wiedział co mówi , Baal był zdrajcą , ale on też się nie mylił. Teraz gdy się uspokoiłam czułam jak od samego początku chciałam go zobaczyć , poznać i dowiedzieć się więcej niż mogłam w czasie jednego spotkania. Naprawdę chciałam poznać zdrajce który nadal istniał , istniał tylko po to żeby stworzyć coś takiego jak ja. - Kotomi...? - wyciągnęłam dłoń do płomienia , ale w ostatniej chwili się wycofałam a on obserwował to wszystko z zapartym tchem . - Nie boje się bycia zdrajcą , boje się być niezauważona przez naszego Boga , a on widzi zdrajców wyraźniej nisz sojuszników ,prawda ? - zbliżył się do mnie i odgarnął mi włosy by lepiej przyjrzeć się mojej twarzy , a ja spojrzałam na niego . - Nie możesz być posłusznym demonem ? ... może nie dobrym alee.. posłusznym Panu. - zaśmiałam się , co go trochę zbiło z tropu. - Idiota.. - znów wpatrzyłam się w ogień i uśmiechnęłam lekko przymrużając z rozmarzeniem oczy. - Przecież jestem posłuszna , Pan powiedział : ''Bądź posłuszny swemu stwórcy'' , wiec jako wiedźma byłam...- zamknęłam oczy - ale jako demon.. jestem posłuszna ''swemu'' stwórcy. - przez moment trwała cisza , cisza którą zagłuszał tylko ogień trawiący drewno , które rzucono mu na pożarcie. - Czy m..mogę ? - nie musiał mówić o co chodzi , wiedziałam dobrze - Tak.. możesz. - objął mnie , i przytulił się ,choć normalnie zaczęła bym go bić i się wkurzać czułam że to może poczekać. Czułam jego smutek to takie dziwne i takie prawdziwe. - Wkurzasz mnie zawsze , ale.. ja chcę być widziany przez ciebie. - zaśmiałam się ponownie - Teraz wiem co znaczy : ''zdrada , ciągnie zdradę na smyczy''. Siedzieliśmy dalej w ciszy ogarnięci swoimi myślami. Ja już wiedziałam , że nie mogę stać w miejscu i chować się przed tym kim byłam , teraz stanę temu na przeciw , wypowiem wojnę Bogu. Wolę być szalona niż niewidzialna , wiesz o czym mówię .. prawda Baal ?..
Nieważne ile bym spał , czułem że się nie wyśpię. Yuki za to całkiem wykończona za nic nie chciała wstać , w końcu więc się poddałem i postanowiłem iść bez niej. Ucałowałem ją w policzek i wyszedłem z obskurnego hoteliku. Tu nie chodzi o koszty , a o niezauważalność. Tak wiem.. trochę ściemniam, bo w sumie chodzi o obie rzeczy. Chciałam zajarać gdy złamał mi się szlug - Cholera.. - wyrzuciłem go wkurzony i wyjąłem innego. Okolica była na prawdę upiorna , jakby się prosiła żeby być w tanim kryminale.
Rozejrzałem się zbliżając do szpitala , nie był taki duży i w nocne weekendy był zamykany na 4 spusty a pacjenci odwożeni do większego , tyle że dalej , jednak to już ludzi tu nie bardzo obchodziło. Główne drzwi były oświetlone przez górne podłużne lampy ściągające ćmy , zerknąłem na nie z niesmakiem i obeszłem budynek. Z tyłu znajdowało się wejście do kostnicy. Drzwi wielkie i metalowe przywodziły od razu na myśl wnętrze pomieszczenia. - Kevi sa mita as - zamek chrząknął i wszedłem do środka. Pierwsza wyczuwalna rzecz ? Zimno oraz zapach środków odkażających i padliny. Skrzywiłem się i zapaliłem światło kładąc rękę na włączniku przy wejściu. Światła dziwnie migając zapalały się po kolei a ja podążałem za nimi wchodząc w głąb. Zobaczyłem sale ze stalowym stołem gotowym do sekcji i skręciłem w lewo do pomieszczenia gdzie temperatura była jeszcze niższa niż wszędzie innej. Po obu stronach widziałem od groma chłodniczych szuflad w których z pewnością leżały bezwładne ciała. Zastanowiłem się przez chwilę zamykając oczy i poczułem coś czego w gruncie nie przewidziałam. Słodki zapach anioła śmierci , może dlatego że nie za bardzo wierzyłem Yuki , jeśli chodziło o jej dedukcje. A jednak się nie myliła. Otworzyłem drzwiczki i wysunąłem półkę kierowany nosem. Ciało było pozornie nienaruszone ale widziałam mało wyraźny rany po cięciach , z pewnością sekcje miało za sobą. Poza tym nie widziałem nic nadzwyczajnego , przyłożyłem więc palec do ust nieboszczyka. I poczułem wyraźne ciepło. Kolejny dowód , pocałunek anioła śmierci. Reszta ciała była lodowata. Wytarłem rękę o spodnie i schowałem trupa do jego zimnego domku. Zastanowiłem się znów chwilę i zamarłem , bo jeśli to ten demon to z pewnością już o nas wie.. i jest teraz.. - Yuki.... szlak... - szybko wyniosłem się z kostnicy i ruszyłem z powrotem do hoteliku , miałem bardzo złe przeczucia.Cholera przez ten pośpiech nie zapale.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz