piątek, 11 listopada 2011

Tawerna Murky Blood

Ciemność.Przez chwilę widziałam całkowitą ciemność. Potem rozbłysło jasne światło i zobaczyłam znów otaczający mnie zewsząd mrok i wielkie drewniane drzwi naprzeciw. W głowie echem odbijały mi się słowa ducha dziewczynki. ''Lwy gdy są głodne pożerają swoje młode , Wiedźmo '' Sprawiało to, że ręka mi zadrżała gdy chciałam sięgnąć po żelazną masywną klamkę. Jednak wiedziałam , że nie mogę stać tak tam wieczność , blokowałam przejście innym chętnym. A demony należały do mściwych stworzeń , i to bardzo..
Złapałam głęboki wdech i w końcu otworzyłam je.. ''ku mej zgubie''.




Letargiczne spojrzałem na recepcję , gdzie pielęgniarka kłóciła się z jakimś starym gościem , że ból palca u nogi to nie jest jakaś straszna przypadłość. Obok na krzesełkach , inne osoby oczekiwały by się wyżalić ze swoich dolegliwości. Zerknąłem w lewo na Yuki która starała się wyciągnąć jakieś informacje od lekarza który właśnie miał przerwę. No cóż , inaczej miał by bardziej produktywne rzeczy do roboty , np.. obżeranie się w stołówce szpitalnej w której te skorumpowane szuje jadły za free. Nie wątpiłem jednak że uroki mej kochanej i jej sztuka uwodzenia robiła tu wiele, bo gość był nie dość że  nieźle wygadany to też zapomniał tylko słów ''tajemnica lekarska'' . Idiota. Ciekawe co robiła teraz Kotomi.. - Och co za bufon.. ja pierdziele , ok słuchaj więc jest tak .. Tak..taki? Ej! - dopiero teraz zauważyłem że wpatruje się we mnie trochę zmartwiona i podirytowana. - He ? - udawałem idiotę, zaraz.. udawałem ?.. heh. Walić to. - Kotku , nie patrz się tak . żyje przecież , jeszcze mnie tu nikt nie wykończył w porównaniu do tych biedaków , zobacz na tamtego gościa .. mówię ci będzie następny , wszyscy maja go dość. Ja też.. zaczynam się bać że umrę na ból dużego palucha u nogi. - zrobiłem cyniczną minę. - Weź.. zajebiemy go i wracamy ,tak ? Nie pierdol mi o kondonie i żonie.. wiem gdzie uciekają ci myśli , dam swoją cudną rączkę że myślisz o Kotomi a nie o cuchnących paluchach , kurna .. twoje chyba nie cuchną , no nie ? - jej drwiąca mina kazała mi się niemal zaśmiać . - Boże skąd ty czerpiesz inspiracje tych tekstów ?.. hehe.. - kochałem , kocham ją.. cudne agresywne , poryte dziewczę , idealne. - Czerpię je z twojego idiotycznego wyrazu twarzy misiaczku , a teraz słuchaj mnie : Więc tak.. Ostatnio zanotowano 32 niewyjaśnione zgony. Nie znaleziono na nie żadnego konkretnego wyjaśnienia medycznego . W aktach oczywiście napisano zawał , ale czy wierzysz że osoby od 7 roku życia mogą mieć zwał i to tak licznie jak mnożenie się chińczyków ? Myślę że zdelegalizowali w Chinach prezerwatywy. - spojrzała się ironicznie na gościa który nadal walczył o prawa paluchów . - Szkoda że nie lewatywy.. Ekhem.Ok , czyli na co stawiamy , na demona , upiorną wiedźmę czy jak ? - zamyśliła się na chwilę , i odwróciła raptownie ku mnie wzrok , dyskretnie zerknąłem tam skąd jej wzrok uciekał. Pielęgniarka coś dosłyszała i zaczęła się podejrzliwie na nas patrzeć. - Omówmy to gdzie indziej.. - szepnęła cicho i poprowadziła nas ku wyjściu. Ufff... ja cie wale , szpitale mają chorą atmosferę , stojąc w nich zawsze czuje się jakbym umierał mimo iż nic mi nie jest... dziwne , nie..?




Tawerna w ogóle nie zmieniła się od czasów w jakich powstała. Była przesiąknięta XVII w.  Oraz dymem papierosów , cygar i tytoniu z fajek. Kto co woli. Oczywiście wszystkie oczy nie tak łapczywie ale ukradkiem i podejrzanie zerkały na mnie . Widziałam kilka demonów o rubinowych oczach , w cieniu spróchniałych bel  podtrzymujących wiekową konstrukcje ,wychylających swe głodne spojrzenia z nad kielichów pełnych płynów których wolałam nie znać . Widziałam w tych ślepiach drwinę i pogardę zarazem. Złapałam też kila mniej śmiałych spojrzeń o kolorze zwykłych tęczówek. Stawiałam że to Czarnoksiężnicy i Czarownice. Wszyscy którzy trzymali się czarnej magii , i byli na tyle potężni by nie stać się przystawką bądź daniem głównym tej knajpy. Podeszłam niepewnym krokiem do lady , łapiąc po drodze spojrzenie swych zielonych oczu w wielkim wystawnym lustrze które znajdowało się na ścianie przy wejściu. Towarzyszyła temu złowieszcza melodia skrzypiących desek , które jakby wyły od każdego mojego kroku. W końcu dzwięk umilkł gdy stanęłam , patrząc na właściciela tej zapuszczonej rudery , rodem z kiepskiego horroru.
- Emm... szukam informacji o Baalu. - wybełkotałam ledwo bo jego czerwone ślipia niemal wierciły we mnie dziury. - Zależy kto pyta dziecinko , co ty w o ogóle tu robisz ? - ciarki mi przechodziły po plecach od jego głosu... - Eksperyment nr X. - zaśmiał się chrypliwie i raptownie znów przybrał poważny wyraz twarzy. - Nie powinnaś była odpowiadać dziecinko. - i dokładnie wtedy poczułam jak ktoś przykłada mi raptownie do ust szmatkę nasiąknięta usypiającym i ostrym w zapachu chloroformem. Dam głowę , że to jeden z tych cynicznych demonów , nikogo z mego ''byłego gatunku'' nie było stać na tak szybkie ruchy.  Zanim straciłam całkiem świadomość usłyszałam jeszcze znów ten chrypliwy straszny śmiech. Dzwonił mi w uszach...  ukołysał. Sen. Słodki i przygotowujący na coś gorszego niż wszystko co mogłam se teraz wyśnić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz