środa, 3 sierpnia 2011
Ślad Demona.
- Kotomi ! Do kur-wiej nędzy wstawaj ! Boże.. do dna wychlała.. moje całe zapasy.. - Otworzyłam z niechęcią oczy , głowa mi pękała.. no tak chyba se trochę popiłam..aff.. - No ładnie ładnie ładnie.. hehe.. Ej.. Kakashi to ja pójdę po resztę pudeł , dobrze..? - Ok ok.. ja pozbieram naszego pijaka.. - Słyszę go ..słyszę , ten top model , Max.. boże jak mnie boli łeb .. szatanie.. ratuj , ratuj od kacaa..- Wstawaj nooo.. - zabrał karafkę i wyniósł ją chyba do kuchni , Ja ledwo przytomna oparłam się o ścianę i w pozie pół leżącej oceniałam marność mojej sytuacji . On w tym czasie wrócił i wpatrywał się we mnie cynicznym wzrokiem .- No coo? Chciałam się napić.. - rozbawiło go to co powiedziałam i wpadł w krótki napad śmiechu , który przerwał blondyn schodzący po schodach z 3 pudłami z mojego pokoju. - Weź prysznic.. i poszukam ci czegoś na głowę bo ci pewnie telepie .. - znów gdzieś powędrował , a ja zostałam sam na sam z tym typem który właśnie stawiał moje rzeczy przy drzwiach. - Ewefefe.. ja pierdole stado słoni tańczy mi kankana na głowie.. aaauu.. - powoli i mozolnie wstałam czemu się przyglądał z rozbawieniem , ale starłam sie to olewać , w ogóle jego .. stanęłam na nogi czując jakby były z waty.. niezdolne mnie utrzymać , jakbym była sama słoniem na nogach flaminga. - Pomóc ci tam dojść ? , nie wyglądasz na desperata chcącego tak wejść po schodach.. - jego głos był dziwnie przyjemny , biorąc pod uwagę że nawet cisza sprawiała mi ból. - Wal się.. - wymamrotałam to resztkami tchu i ruszyłam na dziką przygodę w wersji '' ja , kac i schody''. - Pf.. jak chcesz - odwrócił się , chyba chciał coś zrobić ale w końcu poszedł w ślad za Kakashim. Ja na to miast po 30 min mordęgi weszłam pod zimny prysznic.. uff. jaka ulga. Siedziałam tam i siedziałam myśląc nad tym co mnie właśnie czeka gdy ktoś zaczął walić w drzwi , to był znak bym się pośpieszyła.. - Już , już ! Kurwa nie pali się ..- wyszłam tylko lekko wycierając włosy , nie chciało mi się męczyć z suszarką i zobaczyłam mojego opiekuna z jakąś tajemniczą fiolką. - Noo.. masz , zrobiłem na szybko eliksir na ten twój ból głowy , powinien pomóc. - zadowolona wzięłam od niego lekarstwo , odkorkowałam i łyknęłam na raz , od razu poczułam szybką ulgę , jego eliksiry zawsze były niezawodne ! - Dziękuję ci Kakuś.. - wtuliłam się w niego , od dawna mi tego brakowało.. - dobra dobra , moczysz mi ubranie tymi włochami , marsz na dół ! Otwórz Maxowi portal bagażowy , nie umie.. - chciałam się zdziwić , ale w sumie jednak się nie zdziwiłam.. - ok.. co z niego za ofiara.. - nie mów tak bo ci dam szlaban na alkohol pijaczyno. - nie mogłam się powstrzymać i zaśmiałam się razem z nim. Dawno się nie śmiałam. Po czym zeszłam na dół i widząc zakłopotana minę blondyna próbującego COŚ osiągnąć , znów mimowolnie się uśmiechnęłam. - Ofiara.. - Super.. , pomożesz czy będziesz się nabijać ? - nie odpowiadając , podniosłam rękę , rozkładając palce i wymówiłam w myślach proste zaklęcie , zaczynając lawirować nią w powietrzu. W efekcie wytworzył się wir czerwonej smugi i przemienił się w wielką spiralną dziurę jakby chcącą wszystko wchłonąć. - Proszę bardzo , luk bagażowy a la koto-chan , coś jeszcze ? - teraz ja popatrzyłam na niego cynicznie a on z skwaszoną miną zaczął wrzucać do niej pakunki. Wtedy przyszedł Kakashi. - Ej zaraz.. ale skoro miałam użyć tego zaklęcia to po co on był nam do pomocy ? ..- A miałam przeczucie że nie będziesz w stanie , nawet tych pudełek znieść na dół .. - uśmieszek - ale mogłam otworzyć portal na górze ! - Mogłaś ale tak było śmieszniej.. - Wcale nie.. - Max nadal gapił się w portal z dziwną miną .. - Powinieneś mieć to opanowane .. - wyjął mi to z ust , kochany kakiś. - Ta.. widzisz jestem lewy do nauki .. - W tym wypadku to źle i wróży marny los. - Ta.. - Nie wtrącałam się .. ja to dobrze wiedziałam a on mnie nie obchodził .. - Kotoś.. co to za dziwna rana na ręce..? - Kakashi nagle zwrócił uwagę na mój łokieć . - ee.. coś mnie ugryzło , pies.. czy coś innego.. - Kiedy ? - Wczoraj .. a może to było przed wczoraj..? A nie wiem dużo śpię i już nie ogarniam ... - patrzył na mnie tak zmartwionym wzrokiem że nie wiem czy ja się bardziej zakłopotałam czy nasz Maximiliano. - Pokaż mi to. - pokazałam mu rękę a ten wpatrywał się w nią.. zmartwienie przerosiło się w strach. Słyszałam jak chłopak z miną jak z horroru przełyka głośno ślinę. Czułam się dziwnie.. - No cooo ? - To sprawka demona.. - powinnam teraz zrobić takie epickie.. cooo?! wtf i w ogóle , ale przecież wiedziałam że to demon. - Spojrzał mi głęboko w oczy , w jego widziałam prawdziwe przerażenie . - Max zabieraj dupę do domu. Już. - trochę zdziwiony jego słowami, ale posłuszny, wyszedł. - Wiesz w ogóle co to znaczy ?.. Takie ugryzienie ? Jest całe sine.. Fioletowe , a nie zwykłe ! - Nie krzycz na mnie to nie moja wina ,..żee.. zemdlałam ! - Wiem że nie twoja.. Ja pierdole. - chwile wyglądał jakby chciał rozjebać drzwi ale w końcu je otworzył na oścież - Wynocha !.. idziemy do nowego domu. - oszalał..? z miłości ? .. teraz powiem wtf. I poszłam. Wlekłam sie koło niego bez słowa.. Jak na ścięcie.. czułam się jakbym szła na własny pogrzeb , słowo daje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
To był jak dotąd najlepszy fragment! Sposób w jaki to pisałaś bardzo mi sie podoba ^^. Mam nadzieje na więcej :3.
OdpowiedzUsuń