Mój strój był dwu częściowy , w tych jednoczęściowych czułam się jakby mnie dusiły.. i w sumie to był jedyny powód że miałam ten bardziej odkryty . Gdy większość się przebrała , wyszłyśmy na basen. Po drugiej jego stronie siedzieli już chłopaki , oczywiście raptownie zwrócili ku nam oczy .Zadowolone z tego dziewczyny ruszyły ku nim , by zacząć z nimi gadać , flirtować i się podmacywać oraz wygłupiać. A ja jako jedyna podeszłam do pierwszego toru i usiadłam przy nim mocząc nogi w chlorowanej wodzie. Słysząc piski , wrzaski i śmiechy , wpatrywałam się w wodę patrząc czy nic się z nią nie dzieje. Ku moim obawom była spokojna .. falowała tylko delikatnie z powodu zabaw uczniów . Westchnęłam i zamknęłam oczy.. Wtedy usłyszałam że ktoś do mnie podchodzi i siada na skos ode mnie też mocząc nogi. - Hey Kotomi - chan - trochę zdziwiona otworzyłam oczy i zobaczyłam blondyna o dość postawnym ciele i niebieskich oczach , z tego co pamiętam był z mojej klasy.
- Nie mam ochoty gadać .. - i znów zaczęłam się patrzeć na lekko falującą wodę. - Eh.. może się ze mną przywitasz , co ? - po czym wyciągnął do mnie rękę , widziałam to kątem oka. - Kurde powiedziałam że.. - podnosząc wzrok zobaczyłam na jego wyciągniętej ręce taką samą pieczęć jak na mojej , zatkało mnie. Zamilkłam patrząc się na nią z szeroko otwartymi oczami. Opuścił rękę i wtedy dopiero się ocknęłam. - Jestem Max , miło mi cię poznać. - niestrudzony nie dawał za wygraną. Szybko przeanalizowałam dane , i ocknęłam się do końca. - nie mam zamiaru się z tobą zaprzyjaźniać , bo masz tą.. swoją pieczęć - odwróciłam wzrok na białą ściana pomieszczenia. W tym momencie znów kątem oka zobaczyłam jak wyciąga drugą rękę z której się wysunął wisiorek . Instynktownie spojrzałam na niego i znów doznałam szoku i ataku złości. Skąd on miał mój ukochany wisiorek ?! Najpierw chciałam mu go wyrwać ale wtedy znów schował go w zamkniętą rękę. - Oddaj mi go ! Skąd ty go w ogóle ty deklu masz ?! - wszyscy się obejrzeli w naszą stronę , wiec się trochę uspokoiłam i patrzyłam na niego wzrokiem ''zabijającym'' . - Kakashi mi go dał , do szantażu , gdybyś nie miała chęci na konwersacje.. - westchnął przy tym , a ja ?.. nie mogłam uwierzyć.. kakashi.. jak on mógł ! - Żeby było bez światków to chodźmy do schowka. - po czym wstał i poszedł w kierunku drzwi do przechowalni sprzętu basenowego . Wkurzona wstałam i poszłam za nim , zamykając za sobą drzwiczki , on zaś zapalił światło. - Oddaj mi go.. nie mam zamiaru z tobą gadać.. - i znów westchnął - Nie bądź taka anty ludzka.. - wkurzona jeszcze bardziej jego słowami , użyłam prostego zaklęcia i przywołałam wisiorek z jego reki , wyleciał w powietrze a ja szyszko go złapałam zanim się skapnął chyba co zrobiłam. - A my NIE jesteśmy ludźmi ! - w tym momencie już wybiegłam stamtąd oraz z basenu.. na szczęście nikt chyba tego nie zauważył , bo mnie nie wołał. Szybko poszłam się przebrać i równie nie zauważona wyszłam ze szkoły ,w końcu były lekcje.. Do domu szłam wściekła.. oczywiście na Kakusia. Jak on mógł ?! Mój wisiorek który mi podarował tamtego .. strasznego dnia , by mnie pocieszyć.. jak on mógł.. Gdy weszłam do domu nadal go nie było. Schowałam naszyjnik do mojej szkatułki i usiadłam przed telewizorem , zajmując czas na jego powrót.. pykałam bezmyślnie jeden klawisz pilota. Zostawiłam w końcu na jakiś japońskim kanale , nie słuchałam o czym jest ..ważne że to był mój ojczysty język. Siedziałam tak aż usłyszałam że ktoś wchodzi , wtedy to zerwałam się do drzwi. - Jak mogłeś ?! Jak mogłeś mu go dać ?! - trochę przestraszony odskoczył do tyłu. - Koto uspokój się.. - ochłonęłam trochę i wbiłam wzrok w podłogę . - Dlaczego ci tak zależy na tym żebym go polubiła ? - powiedziałam to przez zaciśnięte zęby. - Wiesz że pracując dla Rady Magicznej musisz mieć partnera a wy dobrze do siebie pasujecie .. - w tym momencie zszokowana podniosłam na niego wzrok - Cooo ? Myślałam że uczysz mnie ponad programowo żebym mogła być sama ! - westchnął - Tak się nie da Kotomiś.. , zresztą wy naprawdę.. - Nie chce tego słuchać ! - przerwałam mu zanim dokończył po czym wbiegłam po schodach do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko . Przecież po to tak się starałam.. po to się tak męczyłam.. Nie przychodził do mnie. Wiedział że muszę ochłonąć a ja nie chciałam. W końcu zasnęłam zmęczona własnym gniewem.
Nyan. :3 Świetne. Czekam na następny rozdział.
OdpowiedzUsuńMatko *-* jak do tej pory mój ulubiony rozdział <33 Juz kocham tego Max'a :3. Świetneeee ;* ♥
OdpowiedzUsuńKotek.. kiedy bedzie więcej? :C
OdpowiedzUsuńMMM~! Im więcej tego czytam tym ciekawsze się to robi :3! Chwila przerwy i jedziemy dalej!
OdpowiedzUsuń