Zastanawiałam się i zastanawiałam jak zmienić jego zdanie ale wiedziałam że się nie uda. Więc zmieniłam tryp myślenia na poszukiwawczy. W sumie powinnam być w szkole ale pomyślałam że mam to gdzieś.. i tak go nie było, Kakashi się zmył jak zwykle. Czułam że to znak , znałam bowiem swoje zbiory ksiąg , książek , podręcznych książeczek , leksyk , albumów informacyjnych ; Nie było tam słowa o piekielnej pieczęci. Chodziło o to by się dorwać do jego zbiorów , weszłam więc do jego sypialni zawalonej masą książek. Były wszędziee.. na masywnym biurku na podłodze , na łóżku.. - Cholera ! To mi zajmie wieki.. - Wzięłam pierwsza lepsza i odłożyłam widząc tytuł. I tak brałam każdą , niektóre przeglądałam, w niektóre się wczytywałam , a czas nieubłaganie mijał. Zerknęłam na zegarek była 14;30. - Psia krew.. - Dokładnie jak to mówiłam usłyszałam jak otwierają się drzwi frontowe , rzuciłam to co miałam w ręku i szybko wyszłam lekko zamykając drzwi. Potem myk po schodach i ...jego zdziwione spojrzenie. - Nie jesteś w szkole ?- to było takie dziwne , nie wyglądał na złego - Nie.. nie chce i nie muszę tam chodzić - przeszedł koło mnie , wchodząc do salonu i usadowił się na kanapie wzdychając , podążyłam za nim i się przysiadłam. - Powiesz mi coś więcej o pieczęci piekielnej ? - miał zamknięte oczy jakby nad czym się zastanawiał - Nie lubisz Maxa , prawda ? - zdumiało mnie to , zmienił zupełnie temat rozmowy.. - Nie.. Nienawidzę go ! - odwróciłam od niego twarz , nie musiał mi przypominać o wczorajszym dniu ! - To będzie trudne , jutro się do nich przeprowadzamy , spakuj się.. wpadnie jutro by zabrać twoje rzeczy. - czy nie byłam na to gotowa..? Zaraz.. - Czemu on ma nieść moje rzeczy ?! - Bo ty poniesiesz moje ! - uśmiech - Eeee? a Ty ? - Poniosę twoją nienawiść i złość , bo już cie przygniatają , hehe - zaśmiał się i wstał by zaparzyć se zielonej herbaty , mój wzrok powędrował za nim ale się nie ruszyłam - Powiesz mi coś o niej czy nie ? - nie przerywał tego co robił - On ci powie , wszystko co mu powiedziałem . - to było bez sensu.. tylko ja tak myślę.? - A czemu nie powiesz mi tego sam ?.. - Ponieważ chce byście się polubili.. , choć on cie chyba lubi , nie ? - przypomniało mi się co mi wczoraj powiedział , łapiąc mnie za rękę i naszła mnie dziwna fala ciepła..co do.. - Ale ja go nie lubię i nie polubię , nienawidzę go ! - wykrzyczałam i wstałam żeby wyjść - Chociaż jest przystojny.. - to już powiedziałam szeptem , czując jak pojawiają mi się rumieńce .. Mimo iż szeptałam miałam wrażenie że mnie usłyszał , bo zaśmiał się . Zirytowana trzasnęłam drzwiami .
Musiałam odpocząć ! Choć niby od czego..?.. Zaczęłam iść w stronę parku , przyciągał mnie tam śpiew ptaków słyszalny dalekooo.. był piękny . I nagle moją prawą rękę przeszył niewyobrażalny ból , złapałam ją, i syknęłam .. nie chciałam krzyczeć. Wyglądała normalnie , ale męka nie ustępowała.. Głęboko oddychałam oswajając się z tym uczuciem , i wtedy poczyłam ulgę. Ból zniknął. Tak po prostu . Szelest za mną. Obróciłam się szybko ale nikogo nie za uwarzyłam. Robiło się coraz bardziej dziwnie .. Zerknęłam znów na dłoń szukając jakiej wskazówki i nic. Już chciałam to olać i iść dalej ale zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam tracąc przytomność.. Daje głowę że to nie ja sama się tak urządziłam . Jestem pewna.
Jak zwykle cudne ;3
OdpowiedzUsuńŚwietne <3
OdpowiedzUsuńniesamowite!
OdpowiedzUsuńNie będę powtarzał co zostało napisane powyżej ^^.
OdpowiedzUsuń