piątek, 7 października 2011

Ciepło w sercu ,gorąco w duszy...

Blady cierpki smak krwi.. sama nie wiem już czy był w ustach czy w myślach. Był jak część mnie , jak  moje drugie ja .. Te którego jeszcze nie znałam.
Ciemność i przepaść.

W końcu otworzyłam oczy i z zawrotami głowy podniosłam się z mokrych kafelków.. Słyszałam niemal jak na kacu.. jak echem odbija się dźwięk kropelek wody wymykających się z kranu do pełnej wciąż wody wanny.
Plum...Plum...Plum...Plum.. - Cholera działa mi to na nerwy.. - wciąż w mojej głowie siedział ten smak krwi , teraz byłam pewna że nie czułam go w ustach , ale wyobrażenie smaku było tak realne że nie było większej różnicy.
Zaczęłam myśleć o wodzie , myślałam że zmyje ona te myśli.. jednak nie stało się tak. Zrezygnowałam z dalszych starań,musiałam się z tym oswoić. Tą skazą na mej duszy.
Sięgnęłam w końcu po ręcznik którym się najpierw wytarłam potem owinęłam na sobie tworząc ''ręcznikowe mini'' czy jak to inaczej nazwać. Potem spuściłam wodę , uwalniając się od zgubnego echa kropli i oparłam się o umywalkę bacznie wpatrując się w lustro. Sama nie wiem czego szukałam.. może.. czegokolwiek.. wyjaśnienia , jakiejś odpowiedzi na pytanie..na pytanie.. - Co się kurwa zemną dzieje..- opuściłam głowę , zamknęłam oczy i złapałam oddech , następnie znów i spojrzałam w lustro i.. - fuck.. fuck.. - mój głos stawał się piskliwy.. nagle całkiem zaniemówiłam. Tylko.. przyglądałam się z przerażeniem i zdziwieniem.. zaskoczeniem.. i sama nie wiem czym jeszcze.
Moje oczy.. moje czysto zielono oczy.. widziałam jak przedzierają się przez tą zieleń czerwone smugi .. niczym smuga po kropli krwi która wpadła do wody.
Znikały i pojawiały się ..by znów zniknąć i tak w kółko.. Chyba chciałam coś do siebie powiedzieć , ale nie dałam rady. Męczył mnie nadal ten smak.. połączył się z suchością w ustach ..następnie ogarnęło mnie gorąco , niczym nie z tej ziemi... z piekła...
Zamknęłam ponownie oczy. Nie chciałam myśleć.. nie mogłam. Dla własnego dobra nie mogłam dopuszczać do siebie tych myśli jakie chciały teraz się ujawnić.Gdy otworzyłam oczy , na moje szczęście wyglądały one już normalnie , przynajmniej na razie..
Wiedziałam co muszę zrobić.. - O szatanie.. daj mi siłę do życia ...nie żyjąc już.. cholera.. gadam od rzeczy - jednak mówiąc dopuściłam te myśli! Musiałam milczeć.. Książka , teraz tylko o niej powinnam myśleć. Z zwykłej ciekawości spojrzałam jeszcze na rękę na której niedawno było ugryzienie z znaczną opuchlizną. Z zaskoczeniem odkryłam że widać było tylko nieznaczne kropki po kłach. Nic więcej..
Wyszłam z łazienki po cichaczu nasłuchując gdzie się kto znajduje. - Kochanie nie martw się naprawdę ..ona.. no.. to trudne dziecko że tak powiem ...nie wiem.. bardziej mi gnoma lub chochlika przypomina .. he he. - zrobiłam ironiczną minę , jakby nie było szlak trafił mi powagę , zamiast się załamać zaczęłam się wkurwiać..
Powolutku na paluszkach szłam dalej korytarzem nasłuchując bacznie. - No co ty Kakashi! Ona miała minę jak zły smok któremu chcesz podjumać jajo ! Słowo daje myślałam że zaraz zionie ogniem.. hihi.. - no jemu jak jemu.. ale tej szmacie to cipę ukręcę .. A ! i ogniem też chętnie ją rzucę , ciekawa jestem jak szybko będą się palić jej włosy .. a ha ha ha ha...
Złapałam klamkę i wślizgnęłam się do pokoju na moje nieszczęście nadal siedział tu ten tłuk. - Jak tam randka ze ścianą ?..heee? - podirytowana podsłuchaną rozmową musiałam zacząć ale szybko zdałam se sprawę jak jestem ubrana.. albo raczej nie ubrana ! - Gap się na nią ! Na nią nie na mnie ! - no oczywiście nic to nie dało.. Musiał się spojrzeć wcięło go ostro.. chyba chciał coś powiedzieć ale języka mu zabrakło.. a ja poczułam jak robi mi się jeszcze bardziej gorąco niż było.. co wydawało mi się wcześniej niemożliwe. Zaczęłam rozciągać ręcznik w górę i w duł do granic możliwości. - Koo..toomi.. - jego głos.. był taki.. taki... ciepły .. nie wiem jak to określić ! Czułam jakby sam ten głos mnie dotykał i sprawiał że czułam się jakby nie było na mnie tego nieszczęsnego ręcznika. Nie widziałam jego miny.. nie patrzyłam na niego , było mi było tak..wstyd !.. - No weź wyjdź jełopie.. chce się ubrać ..no nie ?! .. - chciałam brzmieć stanowczo , ale drżał mi głos , mimo to nie mówiąc nic więcej minął mnie i wyszedł. Gdy mnie mijał słyszałam głośne bicie swojego serca aż znów zakręciło mi się w głowie.. więc gdy zamknęły się drzwi rzuciłam się na łóżko. - Ahh.. co się zemną dzieje.. no co.. - znów te same myśli zaczęły mi krążyć po głowie więc potrząsałam nią odganiając je jak natrętne owady i sięgnęłam po ubrania by się ubrać. Następnie sięgnęłam po książkę którą dał mi Max . Grzecznie leżała tu gdzie ją zostawiłam , koło poduszki. Oparłam się wygodnie i otworzyłam ją zaczynając czytać. ''Od dawna starałem się osiągnąć to do czego dążyłem.. o tak. Ja Baal , Demon nad Demonami ! Pokażę jak bliski jestem ideałowi. Szatanowi. Stworze z Czarnoksiężnika, Demona. Podaruje mu królestwo me piekielne jeśli mi się to uda ! Całą moją wiedzę.Zapiszę tu wszystko od początku do końca. Stworzę historię mojego eksperymentu , niezależnie od wyniku. iii.. nigdy się nie poddam. Tak rzekłem i tak napisałem i tak się stanie.'' Oderwałam się na chwilę by przetrzeć oczy. - To będzie.. długa lektura.. eh.. - potem znów się w niej zanurzyłam. Czytałam z lękiem.. obawą , rosnącym zaciekawieniem odkrywając kolejne rozdziały , badając przebieg wydarzeń spisanych przez szalonego demona jakim był z pewnością Baal.. Ten który pragnął zwalić Szatana z tronu.

2 komentarze:

  1. Przyznaję, że trochę się zaplątałam, ale.. ciekawie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Yoshi przeczytał, spodobało mu sie i czeka na więcej :D!

    OdpowiedzUsuń