sobota, 30 lipca 2011

Jedyna Sama.

Ocknęłam się po paru minutach. Tak mi się wydaje.. - Przepraszamm...przepraaszammm ! Nic ci nie jest ? - zerknęłam nieprzytomnym wzrokiem na jakiegoś starszego faceta który patrzył się na mnie zmartwionym ale i zirytowanym spojrzeniem . - Niee.. nic mi nie jest. - chciałam wstać ale od razu poczułam że to nie będzie takie łatwe , wciąż miałam zawroty głowy , usiadłam więc powoli w kokardkę. - Na pewno nic ci nie jest ? Potrzebujesz pomocy ? - zawziętość ludzi ich ratowała i gubiła. Ciekawe co na niego sprowadzi.. - Niee.. - rozejrzałam się szukając jakiejś podejrzanej postaci , wskazówki , nic. - To proszę na siebie uwarzyć. - I już go nie było. Ciekawe czy dla czystego sumienia tylko zwrócił na mnie uwagę. Odzyskałam trzeźwy i żeśki stan umysłu więc wstałam powoli ale od razu usadowiłam się na ławce niedaleko. Bacznie badałam moją rękę i prawie nie zwróciłam uwagi na ślady krwi które zostawiłam. Szybko zlokalizowałam źródło tego szlaku. Wygląda na to że coś mnie ugryzło.. Nadal badałam ranę , przypominała ugryzienie psa. Ale nie wyglądała na groźne w żadnym stopniu.. odetchnęłam. Ale co to kur...było. Nie było sensu zastanawiać się tu nad tym , więc ruszyłam tyłek i letargicznym krokiem maszerowałam w stronę domu uciskając prawą ręka zranienie  , przy łokciu drugiej. Kroczek po kroczku doszłam do domu.. i słysząc głuchą ciszę wczłapałam się na górę. Zerknęłam na przyszykowane pudła kątek oka i zaczęłam wszystko do nich wrzucać bez ładu i składu.Gdy pokój był prawie pusty wyjęłam ze szkatułki mój wisiorek , srebrny pentagram i zawiesiłam se na szyje. A puzderko fru do kolejnego kartonu. To chyba było wszystko , teraz mam to gdzieś.. jestem zmęczona. Walnęłam się na łóżko bez moich ukochanych włochatych poduszek , ale mimo to zasnęłam błyskawicznie.





Patrzyłem z dumą na moją szczęśliwą opiekunkę. Tak , była szczęśliwa ! A skoro ona to ja też.. o tak. Kakashi wzniósł wysoko lampkę szampana obejmując drugą ręką Yuki. Ta uśmiechnięta popijała swoją działkę. - Ej ej.. Maxik ! A ty ? - uradowany zwrócił się w moją stronę gdy ja odpisywałem własnie na esa Rexa. - Emm na razie nie , wiesz jeszcze będę mieć od pizdencji okazji do picia brachu. - kakeś zrobił minę naburmuszonego dzieciaka ale oficjalnie zaciągnął swoją ukochaną , do sypialni. Trochę głupio się czułem odbierając im swobodę.. wiec widząc propozycje otrzymaną na koma nie myślałam długo. *es: człowieku dawaj no tu z buta , pijemy pijemy i liżemy się z laskami ! yeah.*  - No dobra dobra.. - wybełkotałem jakby do ściany i zebrałem się nie wsłuchując się już w erotyczne dźwięki na górze, pewnie wiedzieli że wyjdę , zawsze gdzieś łażę.
Krokiem gościa zadowolonego doszedłem do starego placu zabaw gdzie już kręciła się impreza , widziałem już pół nagie laski.. upite w dupę , puszki po piwie i kumpli wołających mnie z daleka. - No już jestem jestem.. mmm.. która moją ? - obciąłem wzrokiem pieniki.. każda ładna , każda w sumie w moim guście napalona.. hymm.. raj. - A ta ! A ta ! Wszystkie , jest ooorgia ! Haahahah ! - Rex już nieźle urobiony miał takiego zaciesza jakby zobaczył cycki rozmiaru + z. Kopnąłem jakąś butelkę wódki walającą się koło nóg i przyglądałem się jak obmacuje Kate bez bluzki . Matt dobierał się za to do Amy a Ashley za to w druga mańkę rozbierała już z napaleniem w oczach Toma. W miedzy czasie macana Kate jeszcze lizała się z Alex spoglądając na mnie ponętnie co oddech . Oparłem się wygodnie o mały drewniany domek obok którego wszyscy się stłoczyli i zapaliłem fajka , przyglądając się wyczynom Less.  - Tyy Rexionaldo ! Nie jesteś zazdrosny ? - Nadal macał w kroku swoją dziewczynę , ona w odzewie wydawała jęki kiedy mogła. - O dziewczynę ?! Pff.. dla mnie podwójna frajda a ty co .. chcesz szluga przelecieć ? Hahaha.. - cynicznie się uśmiechnąłem oddając cześć zranionemu szlugowi , i wtedy do mnie podeszła.. Wyjęła mi peta z ust .. nie protestowałem , co jak co ale wolałem jej język w ustach.., zaciągnęła się dwa razy , nakręcając mnie i wyrzuciła go gdzieś za siebie. Nie czekałem , dorwałem jej usta , drapieżnie.. Znalazłem dłońmi jej walory , ściskałem prawie całkiem okryte piersi i przyciągając ją do siebie , ściskając jej tyłek. Z boku słuchać już było głośne postękiwania i ocieranie się ciał.. słyszałem jak rex wali teksty w stylu : dawaj mała , dawaj! Ale ja byłem zbyt skupiony na niej by zwracać na to większą uwagę. Była gorąca , pijana i podniecona , wsunąłem jej palce w pizdeczkę robiąc jej dobrze , była mokra.. taka ciepła i mokra.. Na co ja kur.. czekałem? Odwróciłem nasze położenie  oparłem ją o tą .. drewnianą kiedyś kryjówkę dla dzieciaków i rozszerzyłem jej nogi , lizałem i całowałem ją po szyi . - I jak gotowaa..? - powiedziałem  jej do ucha , rozpinając w expres tempie wkur.. jak zwykle w takich momentach rozporek . A podobno taki łatwy w obsłudze . O tak .. chciałem w nią wejść.. stał jak nigdy .. Zlokalizowałem więc cel i włożyłem go w nią. Ach ta fala ciepła.. i jej jęki.. jęczała , o tak ..jak zawodowa dziwka. Hymm.. czy ja to lubiłem..? . Nieważne , pieprzyłem się z nią z 2 godz , ciągle  zmieniałem jej pozę.. lubiłem czuć że mam nad laską władzę.. o tak , to ja ją brałem jak chciałem , rozciągałem ją na setki sposobów , ona już lewo dyszała.. aż w końcu to uczucie że dłużej nie pociągnę , wycofałem się.. - Już.. to już..? - łasiła się , bawiąc się moim penisem , wsadziła mi język do ust. Nie opierałem się ..nie.. Było jak chciałem .. - A teraz na kolana suczko ! Na kolana i liż go.. liż.. - speszyła się trochę ale była posłuszna ..o tak , taka miała być. Suka , taka miała być. Wzięła go głęboko do ust i wyjmowała i wkładała.. Takk.. kurwa.. znała się..jebana , potem wywijała językiem jak spiralą liżąc go na kilka różnych sposobów , i to było to czego chciałem.. doszyłem. Heh , Alex.. tak miała na imię ? Pięknie wyglądała w mojej spermie. Ale nie umówił bym się  z nią..dziwka była dziwka. Perfekcja. Zlizywała prezencik z twarzy , rzuciłem jej paczkę chusteczek którą rzucił mi Rex z zadowoleniem na twarzy , najwyrażniej też osiągnął swój cel . Heh i tak było.. hymmm Zajebiście. Ale oczywiście było coś co musiało to zjebać . 
Jak psa krew zaczęła mnie boleć lewa ręka . pieczęć. Fuck. Kurwa. Szmata. Za uwarzył to mój przyjaciel i podszedł ubierając się i zostawiając wykończoną nagą Kate. - Co jest ? ugryzła cie ??? Hahah.. - ta nadal pijany w buta. - Co ty kur.. gadasz.. , lizała lizała ale nie gryzła, a szkoda  , szkoda ! - Ty zboczony sukinsynu , hehe .. było bosko , co ? - Jasne że tak , o ... ja pier..  - zerknąłem na fona , zasiedziałem się obiecałem że wcześniej dziś wrócę Yuki by się wsypać i iść rano z Kakashim do jego domu po jego i .. JEJ.. rzeczy. - Ej sory brachu ja się zmywam , a ty mała nie płacz jeszcze cię wydymam . - looknołem jeszcze na nią nagą patrzącą na mnie spojrzeniem ''chce jeszcze''. Ah te dziwki.. 




Ocknęłam się była już prawie noc, wciąż słyszałam irytującą ciszę. Ręka w którą byłam ugryziona bolała niemiłosiernie ale nie chciało mi się z tym nic robić. Leżałam i po prostu przyzwyczajałam się do uczucia które mnie ogarniało. W końcu się podniosłam i zaczęłam czytać książki o demonach  czytałam i czytałam , o wszystkich psowatych demonach. Było ich od groma.. aff.. Czułam się jakbym szukała igły w stogu siana i znów sama.. sama. Ból z każą sekundą stawał się nie do zniesienia więc wstałam i rozjebałam zamek barku , wyszperałam wódkę i Rum.  Wyjęłam potem wielką karafkę i wlałam obie substancje mieszając. Zamknęłam zamek , małe zaklęcie naprawy ..- Ał.. cholera ! - pieczęć zapiekła. To była w huja dziwne , ahh, wszystko mnie bolało już nawet mózg od myślenia o bólu. - Na zdrowie , niech Szatan będzie panem teraz i na wieki.. - łyknęłam hard mieszankę . Skrzywiłam się automatycznie ale piłam dalej , łapiąc coraz większe łyki.. z czasem wychodziło to coraz lepiej , ból ustępował.. ciepło mnie ogarnęło.. było mi tak lekko. Tak beztrosko. Podeszłam chwiejnym  krokiem , wpadając na komodę do wielkiego lustra przed wyjściem , tam padłam i siedząc piłam dalej patrząc na swoje załzawione oczy.. Rana teraz swędziała , wpadłam w szał zaczęłam ją drapać , krwawiła coraz bardziej , kapał na nią trunek ,ale miałam to gdzieś  byłam ledwo świadoma.. ledwo..i.. film mi się ściął. Znów ta przyjemna ciemność..mm.. chyba zasnęłam.

sobota, 23 lipca 2011

Zaczyna się robić dziwnie.

Zastanawiałam się i zastanawiałam jak zmienić jego zdanie ale wiedziałam że się nie uda. Więc zmieniłam tryp myślenia na poszukiwawczy. W sumie powinnam być w szkole ale pomyślałam że mam to gdzieś.. i tak go nie było, Kakashi się zmył jak zwykle. Czułam że to znak , znałam bowiem swoje zbiory ksiąg , książek ,  podręcznych książeczek , leksyk , albumów informacyjnych ; Nie było tam słowa o piekielnej pieczęci. Chodziło  o to by się dorwać do jego zbiorów , weszłam więc do jego sypialni zawalonej masą książek. Były wszędziee.. na masywnym biurku na podłodze , na łóżku.. - Cholera ! To mi zajmie wieki.. - Wzięłam pierwsza lepsza i odłożyłam widząc tytuł. I tak brałam każdą , niektóre przeglądałam, w niektóre się wczytywałam , a czas nieubłaganie mijał. Zerknęłam na zegarek była 14;30. - Psia krew.. - Dokładnie jak to mówiłam usłyszałam jak otwierają się drzwi frontowe , rzuciłam to co miałam w ręku i szybko wyszłam lekko zamykając drzwi. Potem myk po schodach i ...jego zdziwione spojrzenie. - Nie jesteś w szkole ?- to było takie dziwne , nie wyglądał na złego - Nie.. nie chce i nie muszę tam chodzić - przeszedł koło mnie , wchodząc do salonu i usadowił się na kanapie wzdychając , podążyłam za nim i się przysiadłam. - Powiesz mi coś więcej o pieczęci piekielnej ? - miał zamknięte oczy jakby nad czym się zastanawiał - Nie lubisz Maxa , prawda ? - zdumiało mnie to , zmienił zupełnie temat rozmowy.. - Nie.. Nienawidzę  go ! - odwróciłam od niego twarz , nie musiał mi przypominać o wczorajszym dniu ! - To będzie trudne , jutro się do nich przeprowadzamy , spakuj się.. wpadnie jutro by zabrać twoje rzeczy. - czy nie byłam na to gotowa..? Zaraz.. - Czemu on ma nieść moje rzeczy ?! - Bo ty poniesiesz moje ! - uśmiech - Eeee? a Ty ? - Poniosę twoją nienawiść i złość , bo już cie przygniatają , hehe - zaśmiał się i wstał by zaparzyć se zielonej herbaty , mój wzrok powędrował za nim ale się nie ruszyłam - Powiesz mi coś o niej czy nie ? - nie przerywał tego co robił - On ci powie , wszystko co mu powiedziałem . - to było bez sensu.. tylko ja tak myślę.? - A czemu nie  powiesz mi tego sam ?.. - Ponieważ chce byście się polubili.. , choć on cie chyba lubi , nie ? - przypomniało mi się co mi wczoraj powiedział , łapiąc mnie za rękę i naszła mnie dziwna fala ciepła..co do..  - Ale ja go nie lubię i nie polubię , nienawidzę go ! - wykrzyczałam i wstałam żeby wyjść - Chociaż jest przystojny.. - to już powiedziałam szeptem , czując jak pojawiają mi się rumieńce .. Mimo iż szeptałam miałam wrażenie że mnie usłyszał , bo zaśmiał się . Zirytowana trzasnęłam drzwiami .
Musiałam odpocząć ! Choć niby od czego..?.. Zaczęłam iść w stronę parku , przyciągał mnie tam śpiew ptaków słyszalny dalekooo.. był piękny . I nagle moją  prawą rękę przeszył niewyobrażalny ból , złapałam ją, i syknęłam .. nie chciałam krzyczeć. Wyglądała normalnie , ale męka nie ustępowała..  Głęboko oddychałam oswajając się z tym uczuciem , i wtedy poczyłam ulgę. Ból zniknął. Tak po prostu . Szelest za mną. Obróciłam się szybko ale nikogo nie za uwarzyłam. Robiło się coraz bardziej dziwnie .. Zerknęłam znów na dłoń szukając jakiej wskazówki i nic. Już chciałam to olać i iść dalej ale zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam tracąc przytomność.. Daje głowę że to nie ja sama się tak urządziłam . Jestem pewna.

piątek, 8 lipca 2011

Płacz Nienawiści.

Sen dał mi lekkie ukojenie.. uspokoił mnie ale nie zabrał złości. Gdy się obudziłam przez dłuższy czas wpatrywałam się w sufit . Jednak nie mogłam leżeć tak wiecznie , zwlekłam się w końcu mozolnie.. szykując się do szkoły.  Może zajęło mi to 10 min.. , zeszłam na dół jednak znów nie było śladu Kakashiego , dziwnie się z tym czułam. Gdzie on spędzał noce ?.. Nie miałam siły na myślenie. Wyszłam. Po drodze czytałam podręczną książeczkę ''Spis Demonów'' , w sumie sama nie wiem czemu. Wchodząc do szkoły odruchowo szukałam Kate.... o Szatanie , co ja wyrabiam.Ruszyłam do sali i była tam ale nie miałam czasu się z nią nawet witać , zadzwonił dzwonek. Na przerwie ulotniłam się bojąc się że podejdzie ona lub Max. I tak co lekcja. Wpadłam na pomysł by napić się też soku truskawkowego z automatu. Stanęłam wiec przed nim , rozejrzałam się sprawdzając czy nie ma świadków i rzuciłam proste zaklęcie , kartonik spadł do otworu. Pijąc go poczułam że ktoś za mną stanął . - Czy ty mnie unikasz Kotomi..? - czy on naprawdę za mną przylazł..?.. - Tak. - obejrzałam się i zobaczyłam jego dziwny grymaśny i cyniczny wyraz twarzy . - A czy ty wiesz że twój  Sempai u nas nocuje ? - nie che wiedzieć jaką ja teraz miałam minę. - Że co ?! - wydawał się jeszcze bardziej rozbawiony moją reakcją. A ja mimowolnie ścisnęłam rękę w której miałam sok a ten wytrysnął mi na twarz. - Hahahah , ojej.. tak jest chłopakiem Yukiś - chan. - wytarłam twarz i spojrzałam na niego zaskoczona , ale w sumie teraz to miało sens.. - Zresztą.. lepiej się do mnie przyzwyczaj.. planuje zamieszkać z tobą u nas.. - o niee.. teraz to już mnie kurwica brała.. - Ale ja się nie zgadzam ! Kminisz ?! Gówno mnie obchodzi.. co on zrobi ! - biedny sok.. umarł z powodu mojej złości , co mnie jeszcze bardziej zirytowało..  - Uspokój się.. słyszałaś o mocy połączonej pieczęci , prawda..? - niedbale odrzucił głowę w lewo..jakby gapiąc się za okno. A ja podążając za jego wzrokiem , zobaczyłam jakąś parę obściskującą się na dziedzińcu.. twarz wykrzywił mi grymas niesmaku. Zauwarzył to. - Jesteś lesbą ? - ścisnęłam usta .. - Pojebało , czy co.. - tym razem spojrzenie na tą samą parę było jakby utęsknione , może chciałam by ktoś mnie kochał...? Co ja plotę.. Odbiło mi . Wiedziałam. - Zaklęcie bramy piekła ..- ocknęłam się z letargu myśleniowego .
- eee ? - teraz dopiero w sumie zauważyłam że chyba był przystojny.. - Zaklęcie z połączenia pieczęci piekła. Kakashi mnie o tym poinformował. - nosz.. kur... czemu ja nic nie wiem ? A ten top model tak ?.. - Nie obchodzi mnie to - powiedziałam to niedbale znów patrząc na parę za oknem i odeszłam , wtedy to wpadłam na Kate w towarzystwie jakiegoś chłopaka. Popatrzyła się na mnie niepewnie ..- Hey... - nawet nie odpowiedziałam , wyszłam ze szkoły. Musiałam coś poszukać.. co jeszcze kryła moja pieczęć i dlaczego. ja nic o niej prawie nie wiedziałam.... Będąc już za drzwiami budynku poczułam jak ktoś mnie łapie za ramie , instynktownie się obróciłam gotowa dać w pysk. Znowu on... - Poczekaj.. ja ja... chce ci powiedzieć że jesteś bardzo ładna..  - powiedział to sapiąc ze zmęczenia , biegł..?..  - Ja ....ja...-  czułam jak wzbiera we mnie złość ale gdy zobaczyłam jego zszokowaną minę , dopiero zrozumiałam że po policzkach spływają mi stróżki łez. - Ja cie nienawidzę ! - wyrwałam się i zaczęłam biec , na oślep . Pojęcia nie mam jaka była jego reakcja , nie chciałam tego wiedzieć. Zatrzymałam się dopiero koło fotografa. Spojrzałam na zdjęcia rodzinne.. szczęśliwych rodziców z , szczęśliwymi dziećmi .. nadal płakałam. Wtedy po prostu padłam na kolana i wpadłam w szloch , miałam gdzieś czy się na mnie patrzą. To bolało.. przeszłość , teraźniejszość i ta cholerna przyszłość. Pewnie nawet 2 km , dalej było mnie słychać.. - Nienawidzę was ! Nienawidzę ! - pewnie mnie nie zrozumiecie , nigdy. ,...ludzie. nienawidzę was... Daikirai .  
                                                    

sobota, 2 lipca 2011

Złość.. jest jak jad.

Nie wiem kiedy Kakashi wrócił , pewnie było że zadbał bym nie zaspała. Obudził mnie budzik postawiony tuż koło mojej głowy.. jeden cios obronny i już był na dywanie. Ojej.. zepsuł się. Zgramoliłam się z kanapy i przetarłam oczy , po czym pozbierałam pergaminy i położyłam je na stoliku obok. Nie widząc śladu kakusia poszłam wziąć szybki prysznic , który mnie do końca wybudził. Pomyślałam że w ramach podziękować ja obudzę jego , wiec zajrzałam do jego sypialni ,ale była pusta. Trochę zdziwiona przypomniałam se że dziś jest basen , czmychnęłam  wiec do pokoju by się spakować do szkoły i wyszłam. Idą tam myślałam trochę o tym gdzie może być mój opiekun.. przecież wrócił do domu , dowodem była niemiła pobudka.. Myślałam też o tym jak w przeszłości chodząc na basen , gdy weszłam do wody , zaczęła ona dziwnie w okół mnie wirować , instynktownie przy tym złapałam za pieczęć.. bałam się trochę ale cóż. nie ucieknę przed basenem .Lekcje przeżyłam w ciszy , nie szukałam też rozmów na przerwach. Trochę mnie zdziwiło że nie widziałam nigdzie Kate , wydawało mi się że zależało jej na basenie ale co ja tam wiem o ludziach... Po 5 nudnych lekcjach w końcu przyszła pora basenu. Poszłam więc do przebieralni basenowej , od razu  rzuciło mi się w oczy że kilka klas na raz ma teraz tu zajęcia. Nie przyglądając się dokładniej kto jest.. dobrałam się do szawki o numerze 13 , nie wiem czemu lubię tą liczbę , i zaczęłam się przebierać. Teraz poczułam na sobie wzrok reszty dziewczyn.. - Gdzieś już widziałam taki tatuaż jaki masz na ręce. - jedna z nich przyglądała się mojej ręce. - Niemożliwe.. - raczej nie.. , przyjrzała się jeszcze ram.. - Może...- i na tym się skończyła wymiana zdań.
Mój strój był dwu częściowy , w tych  jednoczęściowych  czułam się jakby mnie dusiły..  i w sumie to był jedyny powód że miałam ten bardziej odkryty . Gdy większość się przebrała , wyszłyśmy na basen. Po drugiej jego stronie siedzieli już chłopaki , oczywiście raptownie zwrócili ku nam oczy .Zadowolone z tego dziewczyny ruszyły ku nim , by zacząć z nimi gadać , flirtować i się podmacywać oraz wygłupiać. A ja jako jedyna podeszłam do pierwszego toru i usiadłam przy nim mocząc nogi w chlorowanej wodzie. Słysząc piski , wrzaski i śmiechy , wpatrywałam się w wodę patrząc czy nic się z nią nie dzieje.  Ku moim obawom była spokojna .. falowała tylko delikatnie z powodu zabaw uczniów . Westchnęłam i zamknęłam oczy.. Wtedy usłyszałam że ktoś do mnie podchodzi i siada na skos ode mnie też mocząc nogi. - Hey Kotomi - chan - trochę zdziwiona otworzyłam oczy i zobaczyłam blondyna o dość postawnym ciele i niebieskich oczach , z tego co pamiętam był z mojej klasy.
- Nie mam ochoty gadać .. - i znów zaczęłam się patrzeć na lekko falującą wodę. - Eh.. może się ze mną przywitasz , co ? - po czym wyciągnął do mnie rękę , widziałam to kątem oka. -  Kurde powiedziałam że.. - podnosząc wzrok zobaczyłam na jego wyciągniętej ręce taką samą pieczęć jak na mojej , zatkało mnie. Zamilkłam patrząc się na nią z szeroko otwartymi oczami. Opuścił rękę i wtedy dopiero się ocknęłam. - Jestem Max , miło mi cię poznać. - niestrudzony nie dawał za wygraną. Szybko przeanalizowałam dane , i ocknęłam się do końca. - nie mam zamiaru się z tobą zaprzyjaźniać , bo masz tą.. swoją pieczęć - odwróciłam wzrok na białą ściana pomieszczenia. W tym momencie znów kątem oka zobaczyłam jak wyciąga drugą rękę  z której się wysunął wisiorek . Instynktownie spojrzałam na niego i znów doznałam szoku i ataku złości. Skąd on miał mój ukochany wisiorek ?! Najpierw  chciałam mu go wyrwać ale wtedy znów schował go w zamkniętą rękę. - Oddaj mi go ! Skąd ty go w ogóle ty deklu masz ?! - wszyscy się obejrzeli w naszą stronę , wiec się trochę uspokoiłam i patrzyłam na niego wzrokiem ''zabijającym'' . - Kakashi mi go dał , do szantażu , gdybyś nie miała chęci na konwersacje.. - westchnął przy tym , a ja ?.. nie mogłam uwierzyć.. kakashi.. jak on mógł ! - Żeby było bez światków to chodźmy do schowka. - po czym wstał i poszedł w kierunku drzwi do przechowalni sprzętu basenowego . Wkurzona wstałam i poszłam za nim , zamykając za sobą drzwiczki , on zaś zapalił światło. - Oddaj mi go.. nie mam zamiaru z tobą gadać.. - i znów westchnął - Nie bądź taka anty ludzka.. - wkurzona jeszcze bardziej jego słowami , użyłam prostego zaklęcia i przywołałam wisiorek z jego reki , wyleciał w powietrze a ja szyszko go złapałam zanim się skapnął chyba co zrobiłam. - A my  NIE jesteśmy ludźmi ! - w tym momencie już wybiegłam stamtąd oraz z basenu.. na szczęście nikt chyba tego nie zauważył , bo mnie nie wołał. Szybko poszłam się przebrać i równie nie zauważona wyszłam ze szkoły ,w końcu były lekcje.. Do domu szłam wściekła.. oczywiście na Kakusia. Jak on mógł ?! Mój wisiorek który mi podarował tamtego .. strasznego dnia , by mnie pocieszyć.. jak on mógł.. Gdy weszłam do domu nadal go nie było. Schowałam naszyjnik do mojej szkatułki i usiadłam przed telewizorem , zajmując czas na jego powrót.. pykałam bezmyślnie jeden klawisz pilota. Zostawiłam w końcu na jakiś japońskim kanale , nie słuchałam o czym jest ..ważne że to był mój ojczysty język. Siedziałam tak aż usłyszałam że ktoś wchodzi , wtedy to zerwałam się do drzwi. - Jak mogłeś ?! Jak mogłeś mu go dać ?! - trochę przestraszony odskoczył do tyłu. - Koto uspokój się..  - ochłonęłam trochę i wbiłam wzrok w podłogę . - Dlaczego ci tak zależy na tym żebym go polubiła ? - powiedziałam to przez zaciśnięte zęby. - Wiesz że pracując dla Rady Magicznej musisz mieć partnera a wy dobrze do siebie pasujecie .. - w tym momencie  zszokowana podniosłam na niego wzrok - Cooo ? Myślałam że uczysz mnie ponad programowo żebym mogła być sama ! - westchnął - Tak się nie da Kotomiś.. , zresztą wy naprawdę.. - Nie chce tego słuchać ! - przerwałam mu zanim dokończył po czym wbiegłam po schodach do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko . Przecież po to tak się starałam.. po to się tak męczyłam.. Nie przychodził do mnie. Wiedział że muszę ochłonąć a ja nie chciałam. W końcu zasnęłam zmęczona własnym gniewem.